czwartek, 08 lipca 2010
Judasz a ludzkie wybory
Czy postać apostoła Judasza może nam pomóc w rozumieniu niezrozumiałych i zadziwiających, a często wręcz tragicznych wyborów młodzieży? W uporządkowanym świecie moralnych daltonistów, rozpoznających jedynie czerń i biel ludzkich postaw oraz wyborów, postać apostoła Judasza opisywana bywa wyłącznie w ciemnych barwach. Zresztą jak gdyby zgodnie z świadectwem Ewangelii wg św. Jana: „On więc, wziąwszy kawałek chleba, natychmiast wyszedł, a była noc” (J 13,30). Mimo wszystko warto zachować wrażliwe serce i mając szeroko otwarte oczy próbować rozjaśnić nieco ciemność nocy, w którą odważnie wkroczył Judasz. Zastanówmy się nad tą postacią i spróbujmy zrozumieć, co działo się wówczas w jego sercu, a może niejeden z nas spojrzy wówczas z większym dystansem i z jeszcze większą miłością wstawienniczej modlitwy na życiowe wybory swoich bliskich.
czwartek, 20 maja 2010
Czy powódź mieści się w Bożym planie?
Przed kilkoma tygodniami, jeden z Kolegów elektroniczną pocztą zadał mi pytanie: „Drogi Księże Marku, przepraszam, że zawracam głowę, ale ostatnio studenci zadali mi temat, z którym nie bardzo wiem, co począć: "Boży plan a wolność człowieka". Chodzi o to, czy Pan Bóg przewidział wszystkie nasze ruchy - czyli wie, kiedy będzie dobrze, a kiedy upadniemy, bo taki jest Jego plan i my go nie zmienimy. Czy też jest tak, że Bóg ma plan dla świata i dla każdego z nas, ale że ten plan nie dotyczy szczegółów, to znaczy, że jako wolni ludzie, którzy dokonują negatywnych wyborów, możemy Bogu ten plan przekręcić albo zburzyć. I On potem na nowo musi plan wobec nas układać. Czy Ksiądz mógłby mi jakoś pomóc w tym zakresie” Patrząc dziś, co dzieje się za oknem i wiedząc dzięki telewizji o tragicznej sytuacji wielu ludzi w całej środkowej Europie szczególnie mi bliskiej ze względu na moje śląskie pochodzenie), pomyślałem o odpowiedzi, którą wówczas odesłałem, że w jakiejś mierze jest na miejscu. Mam nadzieję, że stanie się też przyczynkiem do teologicznej refleksji.
Czy Bóg radzi sobie z wodą?
Na południu Polski leje każdego dnia od 1 maja, a i kwiecień do suchych miesięcy nie należał. Od niedzieli na Śląsku i w Małopolsce zmagamy się z prawdziwym potopem. W Ligocie, gdzie mieszkam, spadło już 300 l wody na m2. Pola, ogrody i domy są zalane i zniszczone. Teraz woda popłynie dalej. Czy w spadających z nieba strugach deszczu widać jakiś skrawek nieba? Czy Bóg radzi sobie z wodą? Wygląda bowiem na to, że strażacy i ludzie, w których pozostały resztki wiary, pomimo że tracą dorobek życia, radzą sobie z nią dużo lepiej! Pomimo wyznania Psalmisty Pańskiego: „Ty dokonujesz dzieł zbawienia na ziemi. Tyś mocą swoją rozdzielił morza, zmiażdżyłeś głowy potworów na wodach. Tyś rozbił głowę Lewiatana, oddałeś go na żer zwierzętom pustyni” (Ps 74,12-14) bądź świadectwa ewangelisty o Jezusie, uciszającym burzę: „Tedy przystąpili do niego i zbudzili go, mówiąc: Mistrzu, Mistrzu, giniemy. A on obudziwszy się, zgromił wiatr i wzburzone fale, a one uspokoiły się i nastała cisza ” (Łk 8,24), wygląda bowiem na to, że Bóg wcale nie radzi sobie z wodą.
niedziela, 09 maja 2010
Modlitwa o radość i szczęście - refleksja z diakonią w tle (J 2, 1-12)
Warto zwrócić uwagę na to, że według świadectwa IV ewangelii kanonicznej Jezus z Nazaretu rozpoczął swoją publiczną działalność cudem a nie nauczaniem. Prócz tego – i to jest jeszcze ciekawsze a często niestety nie zauważane – czyni ów znak w miejscu radości, podczas gdy my i świat, działalność Jezusa jesteśmy gotowi łączyć raczej z cierpieniem aniżeli z radością. Piękny komentarz do cudu z Kany Galilejskiej daje Dostojewski w Braciach Karamazow: „Nie cierpienie, lecz radość ludzką odwiedził Chrystus, po raz pierwszy czyniąc cud, radości ludziom przysporzył. (...) Kto kocha ludzi, ten kocha również radość. (...) I wiedziało inne wielkie serce wielkiej istoty, będącej z Nim razem, serce Jego Matki, że zstąpił na ziemię nie tylko gwoli swej straszliwej i wielkiej ofiary, że do serca Jego znajdzie dostęp również prosta, niewymyślna radość”.
piątek, 02 kwietnia 2010
Modlitwa Jonasza - wielkosobotnia refleksja o Chrzcie (Jon 2)
Motto: „Bo po śmierci nie pamięta się o tobie, a w krainie umarłych któż cię wysławiać będzie?”. (Ps 6,6) Przygoda Jonasza jest niezwykła. Jakub walczy z Bogiem nad potokiem Jabbok, Bartymeusz woła o pomoc, siedząc przy zatłoczonym trakcie, Zacheusz, aby poznać Jezusa wdrapuje się na drzewo, tymczasem Jonasz modli się z wnętrza ryby. Ten obraz jest na tyle fantastyczny, że aż niewiarygodny. Przecież nie ma takiej ryby, która mogłaby połknąć człowieka, a ten mógłby żywy siedzieć w jej wnętrznościach przez trzy dni. Co począć z takim obrazem? Odrzucić, posądzając autora o zbyt wybujałą wyobraźnię? A może uznać za metaforę? Ale wówczas byłoby trzeba przyjąć, że słowa modlitwy są poezją, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistym wydarzeniem.
sobota, 06 lutego 2010
Uwagi egzegetyczno-teologiczne do terminu nowonarodzenie
Występujący w naszym teologicznym myśleniu termin nowonarodzenie posiada dość niejasny związek z pewnymi biblijnymi miejscami, które sprawiają niektórym egzegetom, a raczej pseudoegzegetom, poszukującym rozwiązań, zgoła odmiennych od tych, które zawsze były powszechne w egzegetycznej tradycji chrześcijańskiej i które nadal występują w najlepszych komentarzach do Nowego Testamentu. Właściwie chodzi głównie o dwa miejsca biblijne: 1 P 2,2 oraz J 3,1nn. Należy jednak mieć w polu widzenia także słowa z Kol 3,1-11. Dość jasne są wypowiedzi w Mt 19, 28 oraz Tt 3,5. W 1 P 2,2 występują słowa: „Jako dopiero co narodzone niemowlęta zapragnijcie rozumnego, niesfałszowanego mleka, aby służyło wam ono ku wzrostowi do zbawienia”. Abstrahując od Sitz im Leben tego słowa, jak zresztą większej części 1. Listu św. Piotra, należy zauważyć, że mamy tu do czynienia z metaforą, a nie opisem jakiegoś naturalnego zjawiska. Apostoł wzywając do odrzucenia złości, zdrady, obłudy, zazdrości, przypomina odbiorcom swojego Listu, a może pierwotnie słuchaczom swojego kazania chrzestnego, że powinni raczej – jako dopiero co narodzone niemowlęta – zapragnąć niesfałszowanego, rozumnego mleka, które dopomoże im w osiągnięciu zbawienia . Ochrzczeni nie zostali więc tu nazwani nowonarodzonymi dziećmi, ale przyrównani zostali do dopiero co narodzonych dzieci. Przy okazji należy zauważyć, że przekład nowonarodzone niemowlęta jest niedokładny, zmienia sens wypowiedzi biblijnego Autora, wszak Autor ma na myśli dopiero co narodzone dzieci, a nie „dzieci”, które zostały narodzone ponownie (w sensie np. duchowym). Zresztą samo słowo nowonarodzony w każdym kontekście teologicznym jest i będzie niejasne, mogące prowadzić do błędnych skojarzeń. Gdyby było inaczej, znalibyśmy je również z Listów apostoła Pawła. Wielki Apostoł opisując odrodzenie, odnowienie, początek nowego życia itp. woli używać innych terminów.
piątek, 29 stycznia 2010
Wiara ap. Pawła w perspektywie powołania przez wywyższonego Chrystusa - część 2
W tym miejscu dotykamy kolejnego, bardzo istotnego aspektu chrześcijańskiego doświadczenia, który także był udziałem ap. Pawła, a mianowicie pokuty. Człowiek, stojący sam na sam z chwałą świętego Boga, nie może pozostać przy życiu, a jednak Bóg daruje życie każdemu, kto po spotkaniu z Nim idzie drogą pokuty. Paweł również wszedł na taką drogę, a w opisie z Dziejów Apostolskich jej świadectwem jest wzmianka, że przez trzy dni ap. Paweł nic nie jadł i nie pił. Człowiek ślepy może przecież jeść i pić, chyba że sam tego nie chce. Poznawszy grzech, zobaczywszy samego siebie w właściwym świetle, to znaczy jako ciemność w świetle świętego Boga, objawiającego się w Jezusie Chrystusie, Paweł świadomie podejmuje drogę pokuty. W języku obrazów i symboli pokuta przedstawiana jest jako ciemność, ponieważ jest ciemnością ludzkiego doświadczenia. W pewnym sensie jest spogląda-niem w samego siebie, a więc w ciemność ludzkiego bytu i życia. Znakami pokuty są ponad-to: popiół, pokutny wór, zakładany jednak na osobności, a nie na oczach ludzi, odpowiednia postawa podczas modlitwy. Pokutę można też wyrazić z pomocą symbolu pustyni. Kto udaje się na pustynię, idzie tam zmierzyć się sam ze sobą, idzie ocenić własne życie i przewartościować je. Te wszystkie obrazy, symbole i gesty łączą dwie rzeczy. Po pierwsze w jakimś stopniu są związane z ludzkim umieraniem, z doświadczeniem śmierci, a po drugie wyrażają bezmiar ludzkiej małości w porównaniu z bezmiarem Bożej wielkości. Ciemność, której pod Damaszkiem doświadczył Paweł jest ciemnością pokuty, to znaczy aktu uznania się przez człowieka przed Bogiem za małego, grzesznego i śmiertelnego, który nie potrafi nic uczynić dla własnego zbawienia.
Wiara ap. Pawła w perspektywie powołania przez wywyższonego Chrystusa - część 1
Życiowa droga ap. Pawła jako chrześcijanina niewątpliwie rozpoczęła się pod Damaszkiem: „I stało się w czasie drogi, że gdy się zbliżał do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba, A gdy padł na ziemię, usłyszał głos mówiący do niego: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? I rzekł: Kto jesteś, Panie? A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz;” (Dz 9,3n). Oceniając wydarzenie spod Damaszku, powiadamy, że to było nawrócenie. To prawda. Jednak nie zawsze zadajemy pytanie o charakter nawrócenia ap. Pawła. Tymczasem odpowiedź na nie jest bardzo ważna, ponieważ dzięki niej można właściwie zinterpretować niektóre literackie szczegóły opisu, np. jasność z nieba, a także zrozumieć późniejszą działalność Apostoła Narodów. Najpierw zauważmy coś, na co najczęściej nie zwracamy uwagi, a mianowicie, że sam Paweł, wydarzenia spod Damaszku, w żadnym ze swoich listów nie nazwał nawróceniem, chociaż odwoływał się do niego kilkakrotnie. Nawrócenie rozumiemy jako zawrócenie w drodze. Nagle ktoś porzuca grzech i odtąd pragnie żyć po Bożemu, naśladując Jezusa Chrystusa. Powraca do Boga. Czy w wypadku Pawła możemy mówić o tak pojętym nawróceniu? Przecież jako pobożny Żyd żył po Bożemu. W ocenie własnego postępowania na pewno nie dostrzegał grzechu. Jako faryzeusz wypełniał prawo, był gorliwym obrońcą własnej religii. Paweł nigdy nie odstąpił od Boga, oczywiście według ówczesnego, faryzejskiego pojęcia. Czy nawrócenie Apostoła Narodów mogło zatem mieć charakter moralny? To znaczy, że pod Damaszkiem Paweł pojął haniebność swojej gorliwości w prześladowaniu chrześcijan? Nawrócenie Pawła byłoby w tym wypadku przemianą etyczną, wskazującą na silną wolę Pawła. Wydaje się, że taka interpretacja, chociaż nie jest pozbawiona słuszności, jednak pozbawiona jest głębi wydarzenia spod Damaszku. Głębi Bożego działania. Inna interpretacja wspomnianego wydarzenia, każe widzieć w Pawle człowieka, nagle zmieniającego sztandar, pod którym służy i walczy. Gorliwy wyznawca prawa w pewnym momencie życia przechodzi, z całym swoim talentem i zaangażowaniem, pod sztandar Ewangelii. Mielibyśmy tutaj do czynienia tylko ze zmianą przedmiotu zainteresowania, ale sam Paweł pozostaje nadal tym samym człowiekiem. Dlaczegóż więc nastąpiła zmiana imienia z Saula na Pawła, skoro taka zmiana zawsze jest znakiem wewnętrznej przemiany człowieka, jak np. w wypadku patriarchy Jakuba?
niedziela, 16 listopada 2008
Ewolucjonizm - przezwyciężone trudności
Współczesne problemy, z którymi borykają się niektóre środowiska chrześcijan, nie akceptujące ewolucyjnego obrazu świata, mają wiele przyczyn. Wśród uzasadnionych społecznie i psychologicznie, bodaj najważniejszymi są jednak powody teologiczne. Zastanawiając się nad złożoną historią wzajemnych relacji pomiędzy teologią a naukami przyrodniczymi, odkrywamy, że wiele argumentów teologicznych, które przeciwnicy ewolucjonizmu wytaczają przeciwko udowodnionym i potwierdzonym przez poznawcze zdolności ludzkiego rozumu osiągnięciom nauk przyrodniczych, nie wywodzi się z judeochrześcijańskiej tradycji Starego i Nowego Testamentu. Najpoważniejsze argumenty, zdaniem oponentów przemawiające przeciwko ewolucyjnej wizji świata, niestety zdradzają, że u zarania chrześcijańskiej teologii poważny wpływ wywierała na nią helleńska filozofia. Bez trudu można też zauważyć, że część argumentów, służących chrześcijanom do obrony statycznej wizji świata, nie ma żadnego uzasadnienie teologicznego, nawet pomimo tego, że z pozoru taki rodowód wydaje się całkiem oczywisty. Są to raczej argumenty przyrodnicze, ale zbudowane na twierdzeniach, które z punktu widzenia współczesnej teologii na szczęście zostały już przezwyciężone.
Ewolucjonizm - problem fundamentalistów
Mogło się wydawać, że na skutek dyskusji prowadzonej przez teologię i nauki przyrodnicze w XIX i na początku XX wieku ewolucjonizm, jako sposób zrozumienia świata i metodologiczne założenie w rozwiązywaniu kolejnych zagadek wszechświata i życia, przestał być problemem chrześcijańskiej wiary i teologii. Tymczasem wiele symptomów wskazuje na to, że na przykład w współczesnym ewangelicyzmie na Śląsku, wciąż żywa jest opozycja, która, ewolucyjnemu obrazowi świata, przeciwstawia średniowieczny kreacjonizm, sięgający swoimi korzeniami w pogańską religijność i helleńską koncepcję czasu, jako powtarzającego się cyklu. Nie podejmując badań nad stanem wiary i pobożności polskiego luteranizmu końca XX wieku, precyzyjnie trudno określić, jakie są przyczyny okopywania się niektórych środowisk kościelnych przed współczesną teologią oraz osiągnięciami nauk empirycznych. Wydaje się jednak, że niezmiernie ważnym czynnikiem, budzącym nieufność wielu ewangelików do ewolucjonizmu jest populistyczne kaznodziejstwo oraz teologiczne inspiracje amerykańskiego fundamentalizmu, płynące ku nam poprzez różnorodne kontakty z wolnokościelnymi wspólnotami. Ambicją przedstawicieli fundamentalizmu pozostaje bowiem odrzucanie teorii naukowych w imię prywatnych zasad hermeneutyki biblijnej.
 
1 , 2