Blog > Komentarze do wpisu
18. niedziela po Trójcy Świętej

Wszechmogący Panie, miłosierny i łaskawy Ojcze, Ty jesteś Bogiem nowego początku. Niczego nie pozostawiasz starym, ale wszystko czynisz nowym w Jezusie Chrystusie, dziedzicu obietnicy danej Abrahamowi. Proszę, odnów moje serce i myśli, abym zwiastując Ewangelię o Twoim Królestwie, budził wiarę w sercach słuchaczy. Boże, obdaruj wszystkich nowym początkiem w Chrystusie, abyśmy dążyli do pokoju i ku wzajemnemu zbudowaniu. Amen.

 

Rz 14, 17–19

 

Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom. Dążmy więc do tego, co służy ku pokojowi i ku wzajemnemu zbudowaniu.

 

Jesteśmy na służbie u Chrystusa

 

Tekst kazalny, który Duch Boży kładzie nam na serca będzie mało zrozumiały, jeśli pod uwagę nie weźmiemy najbliższego kontekstu. Wszak nie wiadomo, dlaczego ap. Paweł nagle zaczyna pisać o tym, że Królestwo Boże to nie pokarm ani napój. Jeśli więc chcemy ów tekst dobrze zrozumieć, aby stał się dla nas źródłem wiary i mądrości, musimy uwzględnić całą wypowiedź Apostoła Narodów, w której znalazł się także interesujący nas fragment.

 

Otóż ap. Paweł apeluje do rzymian, aby swoimi przekonaniami, dotyczącymi jedzenia i picia, nie dawali bliźnim powodów do zgorszenia. Pisze tak: ”Jeżeli zaś z powodu pokarmu trapi się twój brat, to już nie postępujesz zgodnie z miłością; nie zatracaj przez swój pokarm tego, za którego Chrystus umarł” i dalej: „Dla pokarmu nie niszcz dzieła Bożego. Wszystko wprawdzie jest czyste, ale staje się złem dla człowieka, który przez jedzenie daje zgorszenie” (Rz 14, 15.20).

 

Ap. Pawłowi rozchodzi się więc o to, abyśmy swoimi przekonaniami, dotyczącymi jedzenia, nie gorszyli słabych we wierze, dla których te problemy stanowią źródło poważnych wątpliwości. Dlatego we fragmencie, który jest podstawą kazania, argumentuje w ten sposób, że Królestwo Boże nie polega na zewnętrznych zwyczajach i ludzkich przekonaniach, ale na sprawiedliwości, pokoju i radości w Duchu Świętym.

 

Jesteśmy przecież na służbie u Chrystusa i biorąc z Niego przykład powinniśmy zawsze dążyć do pokoju i wzajemnego budowania.

 

1. Dążmy do tego, co służy ku pokojowi

Jeśli dzisiejszy tekst kazalny ma przemówić do nas pełnią swej mądrości, musimy uświadomić sobie, że związek pomiędzy pokarmem i napojem a Królestwem Bożym ma jeszcze szersze i głębsze podłoże, aniżeli tylko wspomniana przed chwilą troska o słabych we wierze.

 

Wszak w wielu religiach świata nadzieja na życie w śmierci związana była z obrazem jedzenia. Uroczysta uczta jest symbolem radości, żywotności i w końcu samego życia, zwłaszcza, że wspólne spożywanie w przyszłym świecie złączone jest z udzielaniem się człowiekowi przez samego Boga. W Ewangelii wg św. Jana czytamy: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie” (J 6,53).

 

Wyobrażanie sobie przyszłego świata, jako nieustającej uczty, wywodzi się z życiowego doświadczenia dawnych ludzi, którzy częściej byli głodni aniżeli syci, i z tego powodu umierali. Nadzieja przyszłego świata była przede wszystkim pragnieniem odmienienia losu i najedzenia się do syta. Dla przykładu starożytni Germanie wyobrażali sobie przyszłe życie jako nieustającą ucztę w wielkiej sali, zwanej Wallhalą, w której siedzącym przy wielkim stole wojownikom, usługiwały piękne dziewczyny – Wallkirie, przynoszące im przez całą wieczność jedzenie i piwo. W myśleniu starożytnych ludzi przyszłość była więc związana z pokarmem i napojem.

 

Współcześni ludzie nie łączą już nadziei na przyszłość z pokarmem i napojem. Dlaczego? Są syci i napojeni. Nie oczekują tego, czego im brakuje. Dziś do wyobraźni bardziej przemawia pragnienie zdrowia. Konsumpcyjny sposób życia i myślenia, a także wysokie wymagania, stawiane życiu, sprawiają, że nie czekamy na pokarm i napój w przyszłym świecie, ale żądamy go już teraz. I dlatego wielu współczesnych Europejczyków i Amerykanów nie oczekuje już niczego specjalnego wobec przyszłości Królestwa Bożego.

 

Na podstawie tych refleksji zrodziło się we mnie niepokojące pytanie: Czy przypadkiem nie jesteśmy pokoleniem, na którym wypełnia się ostrzeżenie Jezusa, że mając pełne brzuchy już teraz odbieramy swoją zapłatę i dlatego nie czekamy na Królestwo Boże? Wypaliła się w nas nadzieja na przyszłość i powoli tracimy nie tylko ją – nadzieję –, ale także radość życia!

 

Tymczasem, jak słyszymy w tekście kazalnym, Królestwo Boże to nie jest pokarm ani napój, ale sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. Ono już teraz znajduje się na ziemi, wszak nadeszło wraz z Jezusem z Galilei, Synem Najwyższego, przez którego święty Bóg objął władzę nad naszymi sercami i myślami. Ono jest więc w naszych sercach, jeśli tylko gości w nich sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym, a nasze myśli przepełnione są pragnieniem, aby pełnić je na chwałę Świętego.

 

Zapytajmy więc, czym jest sprawiedliwość? To znaczy, jaki obraz sprawiedliwości wyłania się z fragmentu Listu do Rzymian, w którym ap. Paweł upomniał braci w Rzymie, aby swoim bliźnim nie dawali powodu do zgorszenia. Podążając tokiem myślenia wielkiego Apostoła Narodów odkrywamy, że sprawiedliwością jest poszanowanie i nienaruszalność praw, które przysługują małym i słabym, a więc także tym, którzy są w mniejszości.

 

Nieuszanowanie praw, przysługujących wszystkim, którzy nie mogą stanąć w swojej obronie, to w gruncie rzeczy jest wykroczenie przeciw sprawiedliwości. Nonszalancka postawa mocnych jest powodem wewnętrznego niepokoju słabych i pozbawia ich radości życia, która przecież jest integralną częścią chrześcijańskiej pobożności.

 

Sprawiedliwością, o której ap. Paweł pisze, że stanowi istotę Królestwa Bożego, jest więc oddawanie bliźniemu tego, co się mu należy jako człowiekowi, stworzonemu przez tego samego Boga, Stwórcę, Zachowawcę i Żywiciela całej ludzkości. W myśl dzisiejszego tekstu kazalnego, sprawiedliwością jest także umiejętność wstrzemięźliwego życia. Albowiem wstrzemięźliwość polega na tym, że szanujemy przekonania i wyobrażenia naszych bliźnich, których wiara jest słabsza aniżeli nasza. Nie powinniśmy ich gorszyć, dając im powód do upadku.

 

Możemy powiedzieć, że sprawiedliwość sprowadza na ziemię pokój, a przecież najbardziej pożądanym przez wszystkich ludzi owocem pokoju jest radość. Dlatego wezwanie z ostatniego wiersza, abyśmy dążyli do pokoju, w istocie rzeczy jest inaczej sformułowanym ostrzeżeniem Jezusa z Nazaretu: „Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” (Mt 5, 20).

 

Królestwo Boże nie jest sprawą jedzenia i picia, a zatem nie opiera się na naszych przekonaniach i zewnętrznych tradycjach, o które gwałtownie upominali się faryzeusze. Ich zdaniem ludzka nadzieja opiera się na zachowywaniu tradycji i religijnych przepisów. Bardzo się mylili, ale jednocześnie ci spośród nich, którzy przeczuwali na czym polega prawdziwa pobożność z ust Jezusa słyszeli słowa: „... Niedaleki jesteś od Królestwa Bożego” (Mk 12, 34).

 

Nauczmy się dziś, że nie mamy prawa żądać od wszystkich, aby podobnie do nas się zachowywali i mieli podobne przekonania. Nie mamy prawa oczekiwać, że inni będą podobnie do nas się odżywiali i ubierali; że będą się podobnie modlili i mieli podobną pobożność. Jeśli chcemy realizować polecenie Nauczyciela z Galilei aby najpierw szukać Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, nie narzucajmy swoich wyobrażeń innym. Wszak każdy z nas będzie sądzony ze swojego przekonania: „Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je, będzie potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zaś, co nie wypływa z przekonania, jest grzechem” (Rz 14,23) – pisze ap. Paweł kilka wierszy dalej.

 

Królestwo Boże to nie zewnętrzne zwyczaje i tradycje, ale sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. To między innymi znaczy, że ono nie ma charakteru ostatecznego i nie należy do nieokreślonej przyszłości, ale dzieje się już teraz poprzez nasze zaangażowanie się w służbę Chrystusa, gdy wypełniamy przykazanie miłości, dostrzegające chwałę Boga oraz prawo do innej szczęśliwości naszych bliźnich.

 

Królestwo Boże nie jest pasywnym czekaniem na przyszłość, ale twórczym i odpowiedzialnym działaniem. Jest wyjściem na przeciw drugiego człowieka bez uprzedzeń i z absolutną akceptacją jego zwyczajów, wyobrażeń oraz marzeń, których uczy własne dzieci. Pamiętajmy o tym, jako uczniowie Jezusa Chrystusa! Będąc Jego sługami mamy zawsze dążyć do pokoju, przedkładając prawo do wolności i radości bliźniego ponad własne przekonania i wyobrażenia. Niechaj pamiętają o tym również politycy, rządy i parlamenty wszystkich państw.

 

2. Dążmy do tego, co służy ku wzajemnemu zbudowaniu

Dążmy zawsze do tego, co służy ku wzajemnemu zbudowaniu. To prawda, że będąc wolnymi ludźmi, możemy mieć przekonania bardziej zbliżone do ewangelicznego wzoru, jaki pozostawił Jezus z Nazaretu. Na przykład wiemy, że wszystko jest czyste i dozwolone do jedzenia i picia, a jednak swoich przyzwyczajeń i zwyczajów, a tym bardziej religijnej tradycji nie wolno nam narzucać innym.

 

Pamiętajmy też, że obok nas żyją ludzie, którym nasza wolność w Chrystusie sprawia wielkie problemy moralne, prowadzące ich aż do zgorszenia. Nie będę długo wymieniał: – spożywanie krwi wobec Świadków Jehowy, – spożywanie mięsa wobec Adwentystów, – picie alkoholu wobec abstynentów. Jakże często w naszym postępowaniu można odszukać jedynie przekorę i oportunizm, aby innym zamanifestować swoją wolność. Czy wobec nich nie powinniśmy być wstrzemięźliwi, aby przez swoje jedzenie nie dawać im powodu do zgorszenia? „Dobrze jest nie jeść mięsa i nie pić wina ani nic takiego, co by twego brata przyprawiło o upadek” (Rz 14,21).

 

Ponieważ jako uczniowie i słudzy Chrystusa mamy dążyć do wzajemnego budowania a nie rujnowania, przeto nauczmy się wstrzemięźliwości i szanujmy prawo do inności naszych bliźnich, których wiara jest słabsza i nie poznali jeszcze, czym jest prawdziwa wolność w Jezusie Chrystusie. „Bo kto w tym służy Chrystusowi, miły jest Bogu i przyjemny ludziom”.

 

Najlepiej zamanifestujemy światu obecność Królestwa Bożego, którego nie widać, ponieważ włada naszymi sercami i myślami, jeśli będziemy wiernymi sługami Chrystusa, zawsze dążącymi do pokoju i wzajemnego zbudowania! Jako chrześcijanie, swoim postępowaniem nie doprowadzajmy ludzi do tego, że na nic nie będą czekać, ale przywiązani do tego, co ziemskie i materialne, już teraz odbiorą swoją zapłatę, umierając w poczuciu przegranej szansy i nie spełnionego życia. Amen.

 

 

 

wtorek, 28 września 2010, mju2

Polecane wpisy

  • Zesłanie Ducha Świętego

    Duchu Święty, całkowicie Tobie się oddaję. Prowadź mnie, kształtuj i czyń ze mną, co Ci się podoba, abym był dobrym sługą Chrystusa. Upodobałeś sobie prowadzić

  • Quasimodogeniti

    Panie Boże, Ty jesteś wszystkim, dlatego możesz żądać od nas wszystkiego. Dla Królestwa Bożego powinniśmy oddać siebie w całości, ponieważ nic innego nie mamy.

  • Wielkanoc

    Panie Boże, kochany Ojcze, sprawco i dokończycielu wszelkiej dobrej i słusznej sprawy. Zechciej mnie oświecić światłem wiary, abym mądrze i roztropnie zwiastowa