Blog > Komentarze do wpisu
Profetyczny (prorocki) Duch Kościoła

Rozpocznę Eklezjolik przemyśleniami po lekturze dwóch tekstów biblijnych, które uświadomiły mi prawdę o jedności, a właściwie kontynuacji działania Ducha. Pierwszym jest tekst o przekazaniu części ducha Mojżesza, starszym w Izraelu (4 Mż 11,10nn). Wniosek opowiadania jest zaskakujący: duch tych, którzy wówczas prorokowali, był duchem z du-cha Mojżesza. Podobnie ma się rzecz z Eliaszem i Elizeuszem (2 Krl 2,1-15). Wpierw po-przez narzucenie płaszcza pierwszy powołuje drugiego, potem – na wyraźną prośbę – Elizeusz otrzymuje od Eliasza część jego ducha.

Warto pamiętać, że Eliasz był porównywany z Mojżeszem i chociaż nie dorównywał mu autorytetem, mimo wszystko profetyzm Eliasza był w ideowy sposób zależny od największego z proroków. Zresztą rola Mojżesza i jego profetyzm w całym St. Testamencie jest wyjątkowy: „I rzekł Pan: Słuchajcie moich słów: Jeżeli jest u was prorok Pana, To objawiam mu się w widzeniu, Przemawiam do niego we śnie. Lecz nie tak jest ze sługą moim Mojżeszem. W całym moim domu jest on wiernym. Z ust do ust przemawiam do niego, I jasno, a nie w zagadkach. I prawdziwą postać Pana ogląda on. Dlaczego więc ośmieliliście się wypowiedzieć się przeciwko słudze memu, Mojżeszowi?” (4 Mż 12,6-8). Poprzez służbę Mojżesza duch Jahwe rozchodzi się więc po Izraelu, jak potem przez służbę Jezusa rozprzestrzenia się na całą ludzkość. Obaj obcują z Bogiem bezpośrednio i poznają Bożą wolę bezpośrednio poprzez Słowo.

Z ducha Jezusa jest duch Kościoła! Oznacza to między innymi, że teologia i zwyczaje ruchów pentakostalnych są wyrazem prorockiego uwstecznienia. Hołdują bowiem i rozwijają pierwotne formy profetyzmu, związane z ekstazą, nadzwyczajnymi objawieniami (w niektórych parafiach modne są ostatnio chrystofanie) i doświadczeniami obecności Ducha, który jakby nie był kontynuacją działalności Jezusa Chrystusa, ale „nowym wylaniem”. Tymczasem osią rozwoju biblijnego profetyzmu jest Słowo. Liczy się tylko słowo Jezusa i Jezus Chrystus jako Słowo Boga. Poprzez pochylenie się nad Słowem, profetyczny duch Jezusa przekazywany jest z pokolenia w pokolenie. Teologia profetyczna zawsze i wyłącznie jest teologią Słowa. Przyszłość teologii i Kościoła leży więc w hermeneutyce, to zna-czy w rozwijaniu umiejętności przekazu i rozumieniu Słowa, a nie w rewizjonistycznych zwyczajach pentakostalnych, które tu i ówdzie cieszą się popularnością także wśród nas.

My mamy ducha od tych, którzy odeszli. Naszego musimy przekazać następnym pokoleniom! Dlatego dbajmy o prawdziwego ducha, który jest duchem prorockim i pozwalajmy w Kościele działać i mówić prawdziwym a nie urojonym prorokom, którzy:

– interpretują teraźniejszość;

– są wolni i niezależni;

– wywołują zgorszenie;

– potrafią wiele powiedzieć kilkoma słowami, czasem jednym obrazem, ponieważ mówią z milczenia i modlitwy.

Potocznie utarło się uważać proroków za ludzi przepowiadających przyszłość. Tymczasem prawdziwy prorok nie jest wieszczem, a tym bardziej czarodziejem, ale człowiekiem, który mając do dyspozycji precyzyjne narzędzie, jakim jest Słowo Boże, przenikliwym umysłem potrafi dojrzeć splot dziejów i rozszyfrować konsekwencje teraźniejszych wydarzeń i ludzkich wyborów. Rozumiejąc przeszłość, prorok nie przyjmuje postawy obronnej wobec teraźniejszości, ale jest całkowicie otwarty na przyszłość, na którą chce przygotować Boży Lud.

Problem polega na tym, że słowa proroka często są odrzucane, bo, chociaż sam jest częścią wspólnoty, występuje jakby spoza niej. Impuls do prorockiego wystąpienia wychodzi bowiem ze Słowa Bożego, a nie od strony wspólnoty. W rzeczywistości prorok jest człowiekiem wolnym i nie musi, ani nie chce uciekać się do dyplomatycznych wybiegów, ponieważ nie jest ograniczony żadnymi interesami, ani nie zważa na dobroczyńców, którym dałby się uzależnić. Ludzi bojaźliwi, powierzchowni i konformiści uważając więc proroka za buntownika, a tymczasem on sam całkowicie nie wie, co to jest kalkulacja, korzyści i robienie kariery. Prorok bywa posądzany o nieposłuszeństwo, jednak jego nieposłuszeństwo jest prostą konsekwencją posłuszeństwa Bożemu Słowu.

To z kolei oznacza, że prorok bywa nieobliczalny często wywołuje zgorszenie. Nie takie, które objęte jest zdecydowanym ostrzeżeniem Jezusa Chrystusa, ale takie, które demaskuje hipokryzję, uświadamia niesprawiedliwość, brak miłości i pokoju, a także pokazuje nieład, panujący w Kościele. Prorok nie pilnuje ustanowionego porządku, czyli legalizmu, ale stoi na straży sprawiedliwości.

Prorok umie wreszcie milczeć. Wielu boi się tego milczenia, ponieważ ono oznacza, że przez modlitwę i lekturę ksiąg biblijnych w proroku dojrzewa kolejne twarde, często chropowate słowo, które pozostawi znak i nie pozwoli ludzkim sumieniom spokojnie trwać w grzechu i kłamstwie. A słowa, pochodzące z milczenia i modlitwy, są najtrwalsze i najmocniejsze. Dzięki nim Kościół trwa.

 

 

czwartek, 08 lipca 2010, mju2

Polecane wpisy

  • Strategia Wcielenia

    Teilhard de Charidn we właściwy dla siebie sposób zawyrokował: „Wiarę w Chrystusa będzie można w przyszłości zachować i rozszerzyć jedynie poprzez wiarę w

  • Rytuały umierania

    Najważniejszym fragmentem spisanej Ewangelii jest historia śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Chrystusa pełni też rolę

  • Kościelne projekty

    W rozlicznych wystąpieniach, począwszy od kazań a na referatach skończywszy, nieustannie słyszymy, że Kościół potrzebuje ciekawych projektów, które pokażą persp