Blog > Komentarze do wpisu
Biskupie porządkowanie

Biskupie urzędowanie w Kościele niejedno ma imię: duszpasterz, widzący dalej (zob. Eklezjolik, [w:] Zwiastun 48, nr 9, Bielsko-Biała 2008, s. 12;), ojciec, przyjaciel księży, ale przecież także nadzorca. Biskupowi nie tylko wypada, ale jakże często trzeba wręcz w parafii, na terenie swojej diecezji, coś uporządkować. Nadzorcze kontrolowanie, kończące się odbudowywaniem i naprawianiem, na pewno nie jest wdzięczną rolą i być może dlatego biskupi niechętnie wykorzystują swoje nadzorcze uprawnienia.

Nic na to nie poradzimy, że w Kościele zdarzają się sytuacje, wymagające natychmiastowej reakcji i biskupiego porządkowania. Mój sprzeciw budzą natomiast metody, którymi biskupi zwykli nadzorować i porządkować. Utarło się bowiem uważać, a w praktyce najczęściej do tego sprowadzają się nadzorcze działania biskupów, że gdy wybucha kryzys wiary bądź trzeba rozwiązać gospodarczo – administracyjne zaniedbania w parafiach, wówczas zarządza się kontrolną wizytację. Zaczynają działać wysokie komisje i zostają uruchomione procedury, które kończą się sankcjami, zaleceniami i środkami dyscyplinującymi. Wydaje się, że kryzys zostaje zażegnany, a biskupie urzędowanie pozornie spełnia nadzorcze zadania. Nic z tych rzeczy!

Kto nam – luteranom, uczniom Chrystusa, dumnym z bycia Kościołem Słowa Bożego – wmówił, i dlaczego daliśmy sobie wmówić, że porządek w Kościele zaprowadza się kontrolnymi wizytacjami i środkami dyscyplinującymi? Dlaczego w Kościele władzę przejmują i cieszą się zaufaniem ludzie, otwarcie mówiący o konieczności porządkowania Kościoła kontrolami, dyscyplinowaniem i jakimiś mitycznymi procedurami? W prawnych dokumentach Kościoła co prawda znajdują się zapisy o wizytacyjnych obowiązkach biskupa Kościoła i biskupów diecezjalnych. Zastanówmy się jednak nad tym, czy powinny być wizytacjami kontrolnymi, czy może duszpasterskimi, budującymi wiarę, podczas których biskup powinien przy okazji pomóc parafii rozwiązać społeczne i administracyjne problemy?

W Kościele Słowa Bożego, wspólnocie, której największym skarbem jest Ewangelia o Bożym zbawieniu w Jezusie Chrystusie, porządek zaprowadza się zwiastowaniem Ewangelii, czyli budowaniem wiary i budzeniem zaufania do ludzi Kościoła, zwiastujących Bożą Ewangelię! Nie chcemy biskupów, którzy straszą, dyscyplinują, wprowadzają procedury i nadużywają swojej władzy: „Wiecie, iż książęta narodów nadużywają swej władzy nad nimi, a ich możno rządzą nimi samowolnie. Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym” ((Mt 20,25-27).

Chcemy biskupów, którzy porządkują, zwiastując Słowo, zdolne do porządkowania kosmosu i harmonizowania ludzkiej osoby; którzy rany, zadane przez świat i grzech, leczą Ewangelią; którzy niespokojnych uspokajają Słowem o pokoju; którzy zwaśnionych jednają Słowem pojednania. Chcemy Kościoła Słowa a nie Kościoła procedur!

Chcemy biskupów, którzy nie pozbawili się narzędzi, z pomocą których mogą wykonywać swą nadzorczą i porządkującą służbę. Ich młotem i dłutem niech pozostaje modlitwa i solidna teologiczna wiedza. Posługując się nimi nie stoją na straconej pozycji. Rzecz w tym, aby doceniali wartość pracowni, w której na długo przed ukończeniem dzieła, powinien zostać użyty ów młot i dłuto. Modlitwy do Ducha Świętego o dar rozumienia i wykładania Bożego Słowa nie można sobie zostawić na ambonę, a wykręcanie się przed studiowaniem teologii, przy pomocy której należy pracować nad biblijnymi tekstami, nie może być uznane za pozytywną cechę kaznodziei, a tym bardziej biskupa. Chwile spędzone przez kaznodzieję w gabinecie, ze wszystkich są najbardziej błogosławione. Pamiętać powinni o tym również słuchacze kazań. Ksiądz finansista, a biskup administrator ostatnim porywem sił, w sobotnią noc siądzie przy biurku, aby coś uczynić ze Słowem na ambonę, ale w jego pracy będzie bardzo mało „twórczego zapału”.

Przy okazji warto wspomnieć jeszcze jeden problem. Otóż współcześnie coraz częściej oddziela się pracę duszpasterską od kaznodziejskiej. Nic bardziej błędnego. Najważniejszym miejscem spotkania biskupa nadzorcy, a jednocześnie biskupa duszpasterza, ojca, i widzącego dalej, z wiernymi, a przyjaciela z księżmi, jest ambona. Na zwiastowaniu Bożego Słowa opiera się biskupia służba i biskupia władza w całym bogactwie i różnorodności jej form!!!. Im biskupie kaznodziejstwo będzie stało na wyższym poziomie, tym mniej w kościelnej społeczności będzie duszpasterskich kłopotów, na które trzeba potem używać nadzorczych narzędzi.

Módlcie się słuchacze kazań, aby do Waszych parafii chętnie przyjeżdżali biskupi, którzy chcą być Waszymi duszpasterzami, a Słowem żywego Boga wykonywać swoją nadzorczą władzę.

 

czwartek, 08 lipca 2010, mju2

Polecane wpisy

  • Strategia Wcielenia

    Teilhard de Charidn we właściwy dla siebie sposób zawyrokował: „Wiarę w Chrystusa będzie można w przyszłości zachować i rozszerzyć jedynie poprzez wiarę w

  • Rytuały umierania

    Najważniejszym fragmentem spisanej Ewangelii jest historia śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Chrystusa pełni też rolę

  • Kościelne projekty

    W rozlicznych wystąpieniach, począwszy od kazań a na referatach skończywszy, nieustannie słyszymy, że Kościół potrzebuje ciekawych projektów, które pokażą persp