Blog > Komentarze do wpisu
Zesłanie Ducha Świętego

Duchu Święty, całkowicie Tobie się oddaję. Prowadź mnie, kształtuj i czyń ze mną, co Ci się podoba, abym był dobrym sługą Chrystusa. Upodobałeś sobie prowadzić mnie dziwną drogą, lecz któż odgadnie Twoje zamiary? Proszę, pomóż mi zrozumieć problemy, których człowiek zmysłowy nigdy nie pojmie, ani ich nie przyjmie, bo są dla niego głupstwem. Obym nigdy nie zwiastował ludzkiej mądrości a do duchowych rzeczy zawsze przykładał duchową miarę. Amen.

 

J 20,19-22

 

A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie, ujrzawszy Pana. I znowu rzekł do nich Jezus: Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam. A to rzekłszy, tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego.

 

Duch Święty  dla wielu ludzi jest tylko pojęciem teologicznym, ułatwiającym wypowiedź o Bogu i historycznej postaci Jezusa z Galilei, wszak Bóg podobno jest, ale jakoś Go nie widać. W rzeczy samej Bóg jest duchem, a Jego obecność jest duchowa. Jednak, czy chrześcijańskie doświadczenie działania Ducha Świętego nie umożliwia nam głębszego zrozumienia Boga i życia, aniżeli jedynie teologiczna wypowiedź, że Bóg jest duchem?

Już samo nazewnictwo, którym posługuje się Biblia, ujawnia, że teologiczne przestrzenie, w których można zrozumieć i opisać Ducha Świętego, są wręcz fantastyczne i zapierają dech w piersiach.

Duch  "ruah" czyli rodzaj żeński - odnawia oblicze ziemi  - przynosi życie  - to jest jedna linia, związana ze stworzeniem.

Duch jest także sprawcą pocieszenia - przypomina i wprowadza w prawdę - to druga linia, która jest związana ze Słowem Boga.

Na pytanie o istotę Ducha Świętego możemy odpowiedzieć, że tworzy ludzki świat, to znaczy nadaje sens naszemu życiu na ziemi, odnawiając nas i ożywiając, a także pocieszając słowem Ewangelii.

Mówiąc jeszcze inaczej: Duch Święty jest Bożą sferą naszej egzystencji, a której żyjemy, często w ogóle nie uświadamiając sobie związków ze sacrum. Dzięki Duchowi wszystko na-biera plastyczności, dynamizmu. Dzięki Niemu można przeżywać życie inaczej, doświadcza-jąc wielobarwności życia w jednej chwili, będąc jednocześnie skoncentrowanym na konkret-nym zadaniu.

Dlatego o Duchu Świętym można też powiedzieć, że jest łonem, z którego rodzimy się każ-dego dnia do nowego życia. Kto nie rodzi się wciąż z Ducha Bożego, ten jest martwy. Wygląda na żywego, ale nie żyje i nie owocuje. Niczym pierwszego dnia wyszliśmy z płodowej wody, tak każdego dnia mamy rodzić się z Ducha, czyli z Boga, który jest źródłem życia i jego dawcą. Stąd chrzcząc, posługujemy się symbolem wody, abyśmy zobaczyli analogię rodzenia, o której Nikodemowi mówił nasz Pan.

Kto jest rodzony z Ducha Świętego, ten rodzi się w Królestwie Bożym - tu widać, że można powiedzieć o Duchu Świętym, jako sferze (Bożej przestrzeni) ludzkiej egzystencji. Kto jest rodzony z Ducha, ten doświadcza już owej pełni i wielkiego, zbawiennego finału Bożego działania, o którym powiadamy, że jest wypełnieniem się ostateczności: „A gdy nastał wieczór owego pierwszego dnia po sabacie i drzwi były zamknięte tam, gdzie uczniowie z bojaźni przed Żydami byli zebrani, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!”.

Wszystko dzieje się pierwszego dnia po sabacie, czyli w nowym czasie, w nowym eonie.

Nowy świat, bo zaczął się nowy tydzień, po sabacie przecież. Ten obraz chce nam unaocznić, że skończyło się stwórcze działanie Boga w sensie ścisłym, a nastał czas Bożej obecności. Chrystus, wkraczający w pierwszym dniu po sabacie w przestrzeń i czas naszego życia, to Bóg zbawiennej obecności. Dlatego pierwsze słowa, jakie słyszą wystraszeni uczniowie z ust zmartwychwstałego Chrystusa to pozdrowienie pokoju!

Do naszej teraźniejszej egzystencji przynależy lęk i niepewności. Nasze życie to w pewnym sensie nieustanna walka... . Tymczasem zmartwychwstały Chrystus tchnie na nas Ducha po-cieszenia i pokoju. Czas niepewności, lęku, smutku i wojny minął. Możemy radować się! Od-tąd nasze życie nabiera smaku i wartości.

Życie według ciała jest smętne i martwe. Życie według ducha jest radosne i owocujące! O tym nie wie nikt, kto nie modli się do Boga, aby zrodził go z Ducha Świętego do nowego ży-cia. Czy modlimy się do Ducha, aby przyszedł i odmienił nasze życie, niczym strumienie wyschniętą i spieczoną ziemię? „Przyjdź, Duchu Święty, ogarnij też mnie, naucz mnie żyć w wolności, nieś mnie przez cały dzień i pomagaj mi wzbogacić ziemię swoimi darami”.

Duch jest dawcą życia i tworzy życie. Jak w starej postaci świata nie ma życia bez wody, tak Królestwo Boże jest tajemnicą odradzającej i odnawiającej życie działalności Ducha Święte-go. Aby ów związek zrozumieć, a także pojąć, jak wiele w naszej codzienności zależy od Ducha, którego tchnął na nas Chrystus, pozwólmy sobie na obraz w kilku odsłonach, zatytułowany Jak wiatr z mleczem. Idzie mianowicie o to, abyśmy wyobrazili sobie, że wiatr przedstawia Ducha a mlecz nas samych. Ów obraz może więc też nosić tytuł: Jak Duch z człowiekiem.

Wyobraźmy sobie wiosenną łąkę pełną mleczy. Widzimy, że łąka jest obsypana mleczem jak ziemia ludźmi. Mlecz nie jest specjalnie wymagającą rośliną i rośnie na każdej glebie. Jego korzenie tkwią głęboko i mocno w ziemi. Na pierwszy rzut oka wszystkie kwiaty wyglądają jednakowo. Ale jest tak samo, jak u ludzi: każdy jest niepowtarzalny, żaden odcisk palca nie zgadza się z miliardami innych. Wiatr rozwiał wszędzie mlecz jak Duch Boży ludzi. Trudno sobie wyobrazić, że mógł nas osiedlić na Madagaskarze, w środku Afryki, albo w jakimś obszarze głodu. Nikt nie potrafiłby wtedy odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego?”. Jest jednak ważne, że każdy z nas jest niepowtarzalny w swoich predyspozycjach, które dał nam Duch Boży. l te niepowtarzalne właściwości powinniśmy wnosić w świat, a nie stawać się tanią kopią jakiegoś idola. Sami siebie powinniśmy wnosić na „łąkę ludzkości”!

Szeroko otwarty kwiat. Mlecz zamyka się na noc. Jest zdany na słońce, jak cała ziemia. Kiedy ono świeci, mlecz rozwija swój kwiat jak małe słoneczko. Także my, ludzie, jesteśmy zależni od słońca: od przychylności ludzi i zaufania Bożej dobroci. (Promienie Bożego słońca przy-pominają inny symbol Ducha Świętego, płomienie ognia!) Wtedy można iść na całość. Narzekanie nic nie pomoże, bo bez względu na to, gdzie człowiek pracuje i za ile, Duch Boży postawił człowieka właśnie w tym miejscu i tam ma kwitnąć i odbijać światło Bożego słońca. Dopiero w tym przekazywaniu dobra dalej człowiek zaczyna odczuwać zadowolenie. W tym leży tajemnica życia: oddać siebie. Dopiero to stwarza nam grono przyjaciół i przynosi zado-wolenie.

Przekwitły mlecz. Szybciej, niż myślimy, przekwita mlecz, my wszyscy przekwitamy. Czy wtedy wszystko mija? Jeszcze trochę żółtej barwy w kwiecie przypomina nam dzień wczoraj-szy. Niebezpieczne jest spoglądanie w tył i upajanie się żółtością minionych dni. Kto chce pozostać żywy i ruchliwy, patrzy do przodu - w swojej sytuacji, takiej jaka jest - i otwiera się na nowe zmiany, które prowadzą do dojrzałości. Wtedy - prawie niedostrzegalnie - może się zdarzyć coś cudownego.

Dmuchawiec. Widzimy cud, że także w starości może wyrosnąć nowe. Staliśmy się „biali”, okrągła żółtość znikła. Jeżeli nie staniemy się jak dzieci... One nie dostrzegają zmarszczek i białych włosów. Wnuczęta żyją w serdecznym kontakcie z babcią i dziadkiem. Przyciągają się magicznie... W dojrzałości życia uczymy się uwalniania - tak jak te małe spadochrony z kosztownym nasionkiem na dmuchawcu są gotowe do odlotu. Wiatr może je przenieść na odległość kilometrów. W Ewangelii słyszeliśmy: „Chrystus tchnął na nich” oraz: „Ja was posyłam”. Jak nasionka mlecza, gdy dmuchniemy lecą w różne strony świata, tak podobnie leci naprzód wszystko, co wysyłamy w świat. Każda dobra myśl, każda modlitwa, każde życzliwe słowo, każdy pomocny czyn działają dalej na świecie i zapuszczają gdzieś korzenie na łące ludzkości. To, co zostało posiane przez wiatr, żyje jeszcze gdzieś, chociaż my może już od dawna nie żyjemy. Duch Boży wieje tam, gdzie chce.

Pusty owocostan. Wszystko już poleciało. Pusty owocostan wkrótce zwiędnie. A przecież wciąż jest piękny. Linie na nim są małym cudem, jak linie twarzy starego człowieka. Gdy w życiu doszliśmy do miejsca, gdzie stoimy z pustymi rękami, musi nam wystarczyć świadomość, że gdzieś rośnie to, co posialiśmy, wschodzi i przynosi owoce. Pod koniec życia ratuje nas zaufanie do dobroci Boga.

Zwykły mlecz może udzielić nam odpowiedzi na pytanie o sens życia i pomóc zrozumieć tajemnicę Ducha Bożego, który wieje tam, gdzie chce. Czy ten obraz jest dobry? Ktoś może pomyślał, że jest tylko sztuczką kaznodziejską. Może tak jest? A może wcale nie? Zapytajmy, po czym uczniowie poznali Mistrza, gdy przyszedł do nich po zmartwychwstaniu i tchnął na nich Ducha?

Poznali Go po ranach!

Niech ta prawda zapuści w nas głębokie korzenie!

Módlmy się zatem:„Przyjdź, Duchu Święty, ogarnij nas, naucz nas żyć w wolności, nieś nas przez życie i pomagaj nam ubogacać ziemię”. Amen.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 24 maja 2010, mju2

Polecane wpisy

  • 18. niedziela po Trójcy Świętej

    Wszechmogący Panie, miłosierny i łaskawy Ojcze, Ty jesteś Bogiem nowego początku. Niczego nie pozostawiasz starym, ale wszystko czynisz nowym w Jezusie Chrystus

  • Quasimodogeniti

    Panie Boże, Ty jesteś wszystkim, dlatego możesz żądać od nas wszystkiego. Dla Królestwa Bożego powinniśmy oddać siebie w całości, ponieważ nic innego nie mamy.

  • Wielkanoc

    Panie Boże, kochany Ojcze, sprawco i dokończycielu wszelkiej dobrej i słusznej sprawy. Zechciej mnie oświecić światłem wiary, abym mądrze i roztropnie zwiastowa