Blog > Komentarze do wpisu
Czy powódź mieści się w Bożym planie?
Przed kilkoma tygodniami, jeden z Kolegów elektroniczną pocztą zadał mi pytanie: „Drogi Księże Marku, przepraszam, że zawracam głowę, ale ostatnio studenci zadali mi temat, z którym nie bardzo wiem, co począć: "Boży plan a wolność człowieka". Chodzi o to, czy Pan Bóg przewidział wszystkie nasze ruchy - czyli wie, kiedy będzie dobrze, a kiedy upadniemy, bo taki jest Jego plan i my go nie zmienimy. Czy też jest tak, że Bóg ma plan dla świata i dla każdego z nas, ale że ten plan nie dotyczy szczegółów, to znaczy, że jako wolni ludzie, którzy dokonują negatywnych wyborów, możemy Bogu ten plan przekręcić albo zburzyć. I On potem na nowo musi plan wobec nas układać. Czy Ksiądz mógłby mi jakoś pomóc w tym zakresie” Patrząc dziś, co dzieje się za oknem i wiedząc dzięki telewizji o tragicznej sytuacji wielu ludzi w całej środkowej Europie szczególnie mi bliskiej ze względu na moje śląskie pochodzenie), pomyślałem o odpowiedzi, którą wówczas odesłałem, że w jakiejś mierze jest na miejscu. Mam nadzieję, że stanie się też przyczynkiem do teologicznej refleksji.

„Sądzę, że "prawdę" można znaleźć gdzieś pomiędzy.

Pierwszy wariant jest niedorzeczny. Że przypomina skrajną naukę o predestynacji i pogańskie "fatum" to już inna sprawa. Jeśli Bóg wie, że stanie się zło, ponieważ to zakłada Jego plan, to pytam się o Bożą miłość. Bóg przypominałby raczej bożków, który zależnie od upodobania czynią człowiekowi zło bądź dobro.

W drugim wariancie do biblijnego obrazu Boga nie pasuje to, że niszczymy Boży zamiar, a Bóg musi wówczas misternie wszystko układać od początku. Znowu jesteśmy w pogaństwie, ponieważ wszystko bardzo przypomina apokaliptyczną strukturę koła, w którą wpisana jest historia świata i ludzkiego istnienia. Którym razem wreszcie Bogu albo człowiekowi się uda? Czy wówczas będziemy zbawieni?

Ze strukturą koła związane jest religijne i kulturowe przeświadczenie o tym, że złoty wiek minął i teraz wszystko toczy się ku końcowej zagładzie, dzięki której (niczym przyroda wio-sną) wszystko zostanie odnowione. Pytam w związku z tym: Czy raj był złotym wiekiem ludzkości i teraz oczekujemy powrotu do raju? NIE!

W prorockim sposobie myślenia i doświadczania zbawienia judaizmu oraz chrześcijaństwa koło zostało przełamane. Nie czekamy na powrót, ale na spełnienie w Jezusie Chrystusie. Wyszliśmy z raju, a zdążamy do osoby Mesjasza. Królestwo Boże jest królestwem osoby, a nie przestrzeni i czasu. Wszystko mniej więcej znaczy tyle, że jeśli istnieje dokładny Boży plan, który człowiek psuje, to jakby wyjście z raju? Tak? A jeśli Bóg ma wszystko naprawić, to jakby zamykał koło i doprowadzał historię do nowego otwarcia (do raju), aby egzystencję można było zacząć na nowo? Tak?

A tu „figa z makiem z pasternakiem”! Egzystencja jest jednorazowa i niepowtarzalna. Niczego nie da się naprawić i nawet nie ma takiej potrzeby, ponieważ Bóg nadaje sens temu, co jest raną zadaną światu przez przyrodę i grzesznego człowieka. Bóg nie naprawia, ale nadaje sens pomimo nieszczęścia, tragedii i śmierci. Wszystko dzieje się tylko jeden raz! Zwłaszcza luteranie powinni o tym pamiętać. W końcu, dlaczego upieramy się o niepowtarzalności ofiary Chrystusa?

Rozwiązaniem jest chrystologia. Proszę nie zapominać, że w chrześcijańskiej teologii wszystko zostaje rozwiązane chrystologicznie. Jak to dobrze, że jesteśmy luteranami. Szkoda, że większość nie wie, jaki to wielki dar.

Boży plan realizuje się ze względu na Chrystusa, który jest początkiem i końcem. Czyli ze względu na osobę, a nie z powodu czasu i przestrzeni. Dlatego Boży plan realizuje się ze względu na cel!

Już przed założeniem świata Chrystus został wybrany, abyśmy w Nim dostąpili zbawienia! Czy wobec tego zbawienie musiało dokonać się przez tragiczną śmierć na krzyżu? Albo inaczej: Czy Bogu chodziło o ofiarę z przelanej krwi czy z posłuszeństwa i miłości? Na skutek obranej przez Jezusa Chrystusa drogi, Jego życie skończyło się na Golgocie. Jeszcze w Getsemane Jezus modlił się o inne rozwiązanie, ale w posłuszeństwie i z miłości oddał się w ręce oprawców.

Bóg zbawia nas w Chrystusie, a nie ze względu na realizację przez nas Bożego planu! Tak swoją pobożność w naszym Kościele kształtują ewangelikalni. Bóg zbawia nas w Chrystusie nawet wówczas, gdy domniemany plan niszczymy swoim grzechem (vide grzech Adama i śmierć Chrystusa). Zbawia nas, ponieważ przeznaczył nas do zbawienia w Chrystusie. Czy Boży plan nie jest realizowany? Jest! Ale nie przez nasze "majsterkowanie", tylko w Chrystusie.

Wszystko można lepiej zobaczyć na planie siedmiu dni stworzenia. Dzień siódmy minął? Nie! Dniem siódmym jest Chrystus. Czas się nie skończył. Boże stwarzanie trwa. Plan jest wiec realizowany. Żyjemy w dniu siódmym. Czy jest możliwe, aby ten dzień się nie skończył? Czy jest możliwe, żebyśmy Bogu przeszkodzili w sabacie? Przenigdy. Chrystus jest sabatem. Żyjemy w sabacie, a więc żyjemy w Chrystusie.

Jakże cudowna jest chrześcijańska wiara.”

 

Co wobec tego z żywiołami i siłami przyrody? Czy powódź mieści się w Bożym planie? Nie. Nie mieści się. Jedyne, co nam pozostaje, to nie stracić wiary w ostateczne zwycięstwo w Jezusie Chrystusie. Dziś każda inna alternatywa poradzenia sobie ze zgorszeniem powodzią, łącznie z próbą zanegowania Boga, jest niedorzeczna i nielogiczna. Jeśli bowiem Bóg jest, wszystko musi być takie, jakie zostało przez Niego stworzone. Jeśli zaś Boga nie ma, tym bardziej rzeczy powinny być takimi, jakim być muszą siłą ewolucji, zjawisk przyrodniczych, procesów życia i śmierci.

Nie traćmy nadziei, że Bóg ostatecznie zapanuje nad żywiołem i prawdą jest Ewangelia o Bogu, że jest Bogiem zbawienia w Jezusie Chrystusie.

 

 

 

czwartek, 20 maja 2010, mju2
Tagi: Boży plan

Polecane wpisy